Rodzaj a "zakres" fotografii

Pisząc ostatni wpis wspomniałem o tym, że istnieje różnica pomiędzy rodzajem fotografii, a zakresem fotografii. Tutaj chciałbym rozwinąć ten temat.
Czym jest rodzaj fotografii już wiemy: rodzaj odnosi się do tego jakie są intencje autora, co chce pokazać i, czasem, jak zostaną wykorzystane zdjęcia. Czym jest więc zakres? Patrząc na praktykę zakres odpowiada na pytanie jak bardzo ubrana czy też rozebrana będzie modelka na zdjęciach.

 

Obecna sytuacja

Obecnie na najpopularniejszym polskim serwisie dla modelek i fotografów możliwość wyboru "zakresu" wygląda tak: "Fashion", "portret" (które są rodzajami fotografii), "glamour" (który chyba ma zastępować "bieliznę" z poprzedniej wersji serwisu, ale chyba też nikt o tym nie wie), Akt (zrozumiałe), Edytorial (który z jakiegoś dziwnego powodu został wydzielony z "fashion"), "Nagość Zakryta" (ok) i "Makeup/stylizacja" (co chyba jest połączeniem zdjęć beauty i, bo ja wiem, lookbooków? street fahion?).

Rzecz nie w tym, że "rodzaje" i "zakresy" są wymieszane, bo to szczegół, a w tym, że opcji na określenie zakresu (czyli mówiąc kolokwialnie "stopnia rozebrania") jest zdecydowanie za mało. Tak naprawdę wszystko, co się dzieje pomiędzy kompletnym ubraniem, a całkowitą nagością, jest wrzucone do kategorii "nagość zakryta" (bo glamour, przynajmniej w praktyce serwisu jednak nie równa się bieliźnie).

Tak więc jeżeli chcę zrobić zdjęcia jak poniżej, to pomimo tego, że zdjęcia są zupełnie różne (i nie każda modelka, która zgodzi się na zdjęcie po lewej zgodzi się na zdjęcie po prawej) szukam w tym samym zakresie. 

_DSC0372-Edit.jpg

 

Oczywiście można powiedzieć, że to da się załatwić komunikacją - opowiedzieć jak wygląda pomysł, pokazać zdjęcia w podobnej stylizacji jak docelowa etc. To prawda, ale to kosztuje czas i naraża Cię na nieporozumienia. Miałem taką sytuację, gdzie omawiałem sesje z modelką. Wysłałem trzy zdjęcia z inspiracjami, na wszystkich modelka miała piersi zasłonięte biżuterią (to była podstawa pomysłu), ale na jednym nie miała również majtek, na innym były słabo widoczne. Modelka odmówiła sesji. Później okazało się (w trakcie późniejszej rozmowy), że odmówiła, bo myślała, że nie może mieć na sobie nic oprócz tej biżuterii. Błąd w komunikacji.

Na dokładkę jest jeszcze fakt, że omawianie szczegółów cudzej bielizny, prześwitów i tym podobnych może szybko stać się bardzo niezręczne. O ile z modelką, która wcześniej pozowała w takim zakresie jest prościej, o tyle osoby, które wcześniej tego nie robiły, często mają z tym problem. To samo tyczy się początkujących fotografów (choć tych bardziej doświadczonych czasem też).

 

Rozwiązanie

Skoro "tradycyjne" zakresy nie spełniają moich potrzeb w komunikacji, postanowiłem je trochę doprecyzować. Tak powstała poniższa infografika (do pobrania TUTAJ).
Teraz, kiedy potrzebuję doprecyzować czyjś zakres, po prostu ją podsyłam i proszę o odniesienie się do niej, żeby określić gdzie znajduje się strefa komfortu.
Jeżeli więc miewasz podobne problemy - ściągnij ją, korzystaj.